środa, 2 marca 2016

#1 Bez życia

Hej. Nazywam się Iza. Mam 16 lat i... jestem przeciętna. Mam zwykłą twarz, niebieskie oczy i czarne włosy sięgające do połowy pleców. Zwykle zaplatam je w dwa grube warkocze. Uwielbiam czarne rurki i ciemne koszulki. Właściwie tylko te rzeczy stanowią mój codzienny ubiór. Mieszkam na małym osiedlu pod Wrocławiem z Rodzicami i starszym bratem Szymonem. Jutro pierwszy dzień szkoły. Jakoś to będzie! Chociaż nikogo tam nie znam to nie ważne chce tylko zdać.
        "No dobra" pomyślałam "Zaczynamy" Włożyłam na siebie czarną koszulę wpuszczoną w czarną rozkloszowaną spódnice. Upięłam pasma grzywki spuszczając resztę włosów luźno na plecach. Wchodząc do kuchni zobaczyłam mamę szykującą śniadanie i tatę czytającego gazetę przy stole.
-Gdzie Szymek? - Zapytałam nie zauważając brata wyjmującego cole z lodówki
- Tutaj! - krzyknął unosząc rękę z napojem
-Iza, jak się czujesz? - zapytała z troską mama
- Dobrze. - Odpowiedziałam
- To dobrze. - Powiedziała mama kładąc talerz kanapek z marmoladą na stole.
Jedliśmy w milczeniu. O ile w życiu mieliśmy dobry kontakt przy stole zawsze panowała dziwna cisza. Nie lubiłam tego, ale nie specjalnie chciało mi się zaczynać jakiejkolwiek rozmowy z nimi.
- Idę już. Cześć. - po skończeniu śniadania z ulgą wyszłam na dwór. Chociaż zaraz miałam zmierzyć się ze smokiem byłam zadowolona, że nie jestem już częścią tej ciszy. Przystanek miałam dwa domy dalej. Zbliżając się zobaczyłam jakiegoś chłopaka. Był wysoki ze szczupłą twarzą na głowie miał burze blond loków. Miał na sobie czarne spodnie. Jakby od garnituru i białą luźną koszulę niezdarnie włożoną w spodnie.
Postanowiłam zignorować go i w spokoju czekać na busa.
- Cześć - powiedział blondyn miłym głosem
- Hej - Odpowiedziałam starając się na miły ton.
- Nie wiesz kiedy przyjedzie autobus? - zapytał
- Z tylu wisi rozpiska- odparowałam. Odwrócił się i zaczął czytać. "odczepił się, Jest dobrze"
- Będzie za trzy minuty. - Stwierdził
- Aha. - Chciałam najpierw być miła ale potem zaczął mnie wkurzać. Kątem oka zauważyłam, że wpatruje się we mnie oparty o ścianę przystanka z założonymi rękami na piersi. Nie odwracając się zapytałam:
 - Czemu się na mnie gapisz?
- Gapie się? - Głupio zapytał. Odwróciłam się. Nadal na mnie patrzył niesamowicie zielonymi oczami. -Teraz ty gapisz się na mnie- odpowiedział z lekkim uśmiechem.
- Wydaję ci się. - Odpowiedziałam niemiłym głosem.
- Jesteś taka oschła. - zaskoczył mnie - Ciekawe kto ci to zrobił.- Dokończył.
- Co... - Nie zdążyłam dokończyć bo w tej chwili przyjechał bus kończąc tę dziwną sytuacje.
Usiadłam w środku, założyłam słuchawki i zamknęłam oczy. Nie wiem gdzie on siadł ale nie interesowało mnie to. W głowie utkwiły mi jego słowa... Oschła? No jestem. mam tak już od podstawówki kiedy ktoś wyjątkowy dla mnie... nie ważne. Jak on mógł to powiedzieć na pierwszym spotkaniu?! Głupek! ...
Z rozmyśleń wyrwało mnie szturchnięcie w ramie. Zdezorientowana otworzyłam oczy. Obok mnie siedział ten blondyn. "Siedział tu?" - pomyślałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz